czwartek, 30 kwietnia 2015
hurt 3
Nie przyszłam na rozpoczęcie roku. Z tego całego stresu, zaczęłam wymiotować. Moja matka zakazała mi wychodzić, bo ludzie widzieliby, że jest coś nie tak. Opinia innych- to był kolejny priorytet ważniejszy od rodziny. Nie mogła pozwolić, żeby ktokolwiek zobaczył mnie w takim stanie, bo wtedy ludzie zaczęliby plotkować, a ich jakże wspaniała opinia zostałaby zaburzona. W takim momencie, czułam, że wszystko jest ważniejsze ode mnie. To bolało. To była moja rodzina, powinni mnie wspierać w trudnych chwilach, a oni tylko udawali przed innymi, że ze mną jest wszystko dobrze. Gdy sąsiedzi pytali się, dlaczego nie wychodzę z domu, to matka wmówiła im, że wyjechałam na obóz edukacyjny do Francji. Tak też miałam mówić wszystkim innym, którzy by się zapytali mnie o to. Tak też musiałam robić. Matka naprawdę starała się, aby nic nie wyszło na jaw. Zapłaciła 3 tysiące mojemu lekarzowi, który przyjechał tego dnia, gdy wymiotowałam, aby nikomu nic nie mówił. Musiałam potem zadzwonić do mojej przyjaciółki Lucy i zapytać się o plan lekcji. Wiedziała, że jest ze mną coś nie tak, ale przecież nie mogłam jej nic powiedzieć. Zapytałam się jej czy na rozpoczęciu byli wszyscy, nie pytałam konkretnie o niego, bo wtedy wiedziałaby, że on coś mi zrobił. Dała mi wielką nadzieję, bo dowiedziałam się, że on nie przyszedł. Szkoda tylko, że ta nadzieja była złudna.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz