czwartek, 30 kwietnia 2015

hurt 3

Nie przyszłam na rozpoczęcie roku. Z tego całego stresu, zaczęłam wymiotować. Moja matka zakazała mi wychodzić, bo ludzie widzieliby, że jest coś nie tak. Opinia innych- to był kolejny priorytet ważniejszy od rodziny. Nie mogła pozwolić, żeby ktokolwiek zobaczył mnie w takim stanie, bo wtedy ludzie zaczęliby plotkować, a ich jakże wspaniała opinia zostałaby zaburzona. W takim momencie, czułam, że wszystko jest ważniejsze ode mnie. To bolało. To była moja rodzina, powinni mnie wspierać w trudnych chwilach, a oni tylko udawali przed innymi, że ze mną jest wszystko dobrze. Gdy sąsiedzi pytali się, dlaczego nie wychodzę z domu, to matka wmówiła im, że wyjechałam na obóz edukacyjny do Francji. Tak też miałam mówić wszystkim innym, którzy by się zapytali mnie o to. Tak też musiałam robić. Matka naprawdę starała się, aby nic nie wyszło na jaw. Zapłaciła 3 tysiące mojemu lekarzowi, który przyjechał tego dnia, gdy wymiotowałam, aby nikomu nic nie mówił. Musiałam potem zadzwonić do mojej przyjaciółki Lucy i zapytać się o plan lekcji. Wiedziała, że jest ze mną coś nie tak, ale przecież nie mogłam jej nic powiedzieć. Zapytałam się jej czy na rozpoczęciu byli wszyscy, nie pytałam konkretnie o niego, bo wtedy wiedziałaby, że on coś mi zrobił. Dała mi wielką nadzieję, bo dowiedziałam się, że on nie przyszedł. Szkoda tylko, że ta nadzieja była złudna.

niedziela, 26 kwietnia 2015

hurt 2

Pamiętam dokładnie jak moja matka była dla mnie oschła.  Nie nazywam jej już swoją mamą, nie zasłużyła na to miano. Tej nocy, po tym jak to się stało, powiedziałam jej o tym. Naiwnie wierzyłam w to, że mnie pocieszy, pomoże mi. Mam w sobie wiele żalu do niej, wiesz? Była moją mamą, jak mogła mi nie pomóc? Nigdy nie zrobiłabym takiej krzywdy swojemu dziecku. Wracając do tego co się stało, gdy jej o tym powiedziałam. Nie chciała mi uwierzyć. Dwa dni przed tym, miałam z moim rodzicami koszmarną kłótnię, myślałam już nawet o wyprowadzce. Stwierdziła, że kłamię, aby zrobić im na złość. Nie mogłam wytrzymać tego, że osądza mnie o takie coś, więc ściągnęłam swoją dolną część ubrań, bo dobrze wiedziałam jakie są tam ślady. Zauważyła...Ona...Zauważyła otarcia na moim udach, siniaki. Wtedy uwierzyła mi. Wzięła mnie do łazienki i nalała ciepłej wody do wanny. Pomogła rozebrać mi się do końca i wejść do wanny. Bolało mnie wszystko, jednak nic nie można było porównać z bólem psychicznym, jakim w sobie miałam. Wciąż mam. Umyła mnie dokładnie, a ja naprawdę myślałam, że robi to z miłości, że robi to dlatego, bo jestem jej córką. Jednak gdzieś w mojej głowie czułam, że jest coś nie tak. Że ma ukryte zamiary. Gdy przyniosła mi maść na otarcia, zapytałam się jej, dlaczego mi pomaga. A wtedy, ona powiedziała...że robi to, aby policja nie miała śladów. Oczywiście zabroniła mi iść na komisariat, ale gdybym się zdecydowała to zrobić, nie miałam żadnych dowodów. W chwili, gdy mi to powiedziała, znienawidziłam ją. Nie mogłam tego zgłosić na policję, bo jego ojciec współpracował z moim rodzicami. Wydaje mi się, że to zawsze rodzina jest stawiana na pierwszym miejscu, ale w moim domu tak nie było. Zawsze najważniejsze były pieniądze i praca. Myślałam, że może chociaż mój ojciec mi pomoże. Myliłam się.

czwartek, 23 kwietnia 2015

hurt 1

Od tamtej nocy nie ruszyłam się z łóżka. Wychodziłam tylko po to, aby załatwić swoje potrzeby. Z tego co pamiętam, wtedy, nie wyszłam na świeże powietrze od 3 tygodni. Za każdym razem gdy zamykałam oczy, widziałam jego twarz. Słyszałam jego śmiech. Czułam jego dotyk. Wciąż tak mam. Ciągle tylko leżałam w tym łóżku i gniłam. Chciałam zgnić.Chcę zgnić.A moja matka stała mi nad głową i narzekała. Ona tego nie rozumie. Bo jak może zrozumieć takie coś? Oni wszyscy udają, że nic się nie stało, że to nic wielkiego. Ja udawać nie potrafię.
Najbardziej przerażał mnie fakt, że za tydzień rozpoczynał się rok szkolny. Jak będę w stanie przyjść i spojrzeć mu w oczy, po tym wszystkim? Jak będę funkcjonować? Co prawda, w nocy, myślałam o wszystkich możliwych czarnych scenariuszach, ale nawet w tych najgorszych, nie przewidziałam tego, co się wtedy stało.

hurt poczatek

Ponieważ to short story się skończyło, zapraszam was na moje kolejne, które już jest u mnie profilu. Startuję z nim dopiero w następnym tygodniu, ponieważ chcę napisać trochę rozdziałów w przód, a mam bardzo napięty grafik, że tak powiem. Tym razem forma będzie normalna, to nie będą smsy. Napiszę wam tutaj krótki opis, bo dopiero w późniejszych rozdziałach, dowiecie się więcej. Te początkowe będą takie specyficzne-niby będziecie się domyślać o co chodzi, ale nie możecie być pewni do końca, bo nigdzie nie było to napisane.
Lily mieszka ze swoim rodzicami. Dziewczyna ma wszystko- pieniądze, urodę, figurę, przyjaciół, sławę w szkole. Przez wakacje wydarzyło się coś, czego dziewczyna nie może zapomnieć, a za chwilę rozpoczyna się szkoła. Jak sobie poradzi?

Zapraszam was serdecznie :)

cyberbuly zakończenie

 JEŻELI CHCESZ POZNAĆ MOTYW TEJ HISTORII ORAZ BLIŻEJ ICH BOHATERÓW(CO NIMI KIEROWAŁO, DLACZEGO SĄ TACY) TO ZAPRASZAM SERDECZNIE DO PRZECZYTANIA TEJ NOTKI ;)

A więc doszliśmy do zakończenia tej opowieści. Pewnie się zastanawiacie dlaczego postanowiłam napisać takie coś i co skłoniło mnie do napisania tego w formie SMS-ów.
Głównie pisałam to slangiem młodzieżowym, tak żeby każdy zrozumiał o co chodzi. Używałam tak zwanych "brzydkich słów", aby to wszystko było zrozumiałe. Celem tego krótkiego opowiadania, było pokazanie wam, moim czytelnikom, jak łatwo jest doprowadzić kogoś do popełnienia samobójstwa. Melanie była osobą nieśmiałą, nie wierzącą w siebie i podatną na wpływy złych ludzi. Miała swoją pasję, kochała śpiewać i wychodziło jej to wspaniale. Przez swojego prześladowcę zwątpiła w siebie do tego stopnia, że wyrzuciła swoje marzenia i przestała nagrywać. Melanie nie była silną osobą, tak jak jej rówieśnicy. Można było odnieść wrażenie, że jest nawet przewrażliwiona na swoim punkcie, ale tak nie było. Każdy może zwątpić w swoje możliwości, kiedy jest więcej wrogów niż przyjaciół. Do tego chodzi jej trudna sytuacja w domu, jej ojciec jest w więzieniu, a matka nie zarabia kokosów.
To wszystko sprawia, że Melanie jest łatwym celem. Jej słaba psychika nie wytrzymuje, aż w końcu dziewczyna popełnia samobójstwo.
A więc kim jest Harry?
Harry jest zagubionym chłopakiem. W moim umyśle, stracił wcześnie swoją mamę(przy porodzie) i był wychowywany przez ojca, który wciąż obwiniał go o śmierć matki. Zły kontakt z ojcem, złe oceny, złe towarzystwo-prowadziły do zniszczenia Harrego. Podburzenia jego kręgosłupa moralnego i pewności siebie. Nie pokazywał tego innym, ponieważ nie chciał aby znali jego słabość. Z czasem sam zaczął wierzyć w to, że przez niego umarła jego mama. Jednocześnie był zakochany w Melanie. Może wydaje się wam to mało prawdopodobne, ale Harry nigdy nie doświadczył prawdziwej miłości. Jego ojciec nie kochał go, wielokrotnie mówił mu to w kłótniach. Także chłopak nie wiedział jak ją okazywać. A gdy okazało się jeszcze, że dziewczyna, która kocha jest zakochana w kimś innym, to go złamało. Potrzebował jakiekolwiek kontaktu z Melanie, dlatego zaczął pisać jej te okropne rzeczy. Nie potrafił inaczej.
Zdecydowanie jesteście zdziwieni tym, że kochał ją i jednocześnie ją dręczył. Nie zrozumiecie tego, ponieważ wy doświadczacie miłości- rodziców, rodziny, partnerów. Harry już od dzieciństwa nie miał ani grama, tej prawdziwej, miłości.
A teraz dlaczego napisałam to w takiej prostej formie. Chciałam dotrzeć dosłowne do każdego. Tym mniej inteligentniejszym i młodszym, zrobiło wrażenie, że zabiła się przez niego. Ci doroślejsi zaczęli myśleć, dlaczego w ten sposób pisałam, skoro wszędzie kryły się jakieś motywy. Ot co, chciałam żeby każdy, kto zauważył w tej historii coś więcej, rozmyślał nad tym i doszedł do własnych wniosków. A ta notka, jest dla tych, którym nie udało się spostrzec, że w tym short story jest coś więcej, coś nad czym trzeba pomyśleć i przeanalizować.
Mam nadzieję, że dałam wam choć trochę do myślenia. Według mnie, Melanie i Harry obydwoje byli ofiarami. Tak jest w wielu przypadkach, ale niestety, gdy dzieją się te wszystkie złe rzeczy, jak samobójstwa, wtedy ludzie nie myślą o tym, co mogło kierować takim dręczycielem.
Zapraszam do komentowania i udzielania własnej opinii na temat tego co tutaj napisałam :)

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

cyberbully epilog

Melanie nie dało się już uratować. Zadzwoniłem na pogotowie, jednak nie było jej w domu. Znaleźli ją następnego dnia na dachu jakiegoś budynku. Nie dowiedzieli się, że to ja byłem przyczyną jej samobójstwa, bo zrzuciła telefon na dół, gdy dostała pośmiertnych drgawek. Nie przyszedłem na jej pogrzeb. Jestem tchórzem. Bałem się spojrzeć w oczy jej mamy ani na nagrobek Melanie. Zabiłem kogoś, kogo kochałem. Jakim potworem muszę być, aby zrobić coś takiego?Jak mogę żyć ze świadomością, że przeze mnie zginęła niewinna osoba? Jak?

cyberbully 10

Ja: Mam nadzieję, że jesteś z siebie dumny. Doprowadziłeś mnie do takiego stanu, że nie potrafię znieść już tego. Ale dziękuję ci. Uświadomiłeś mi, jak żałosna, puszczalska, głupia, brzydka, gruba, okropna, koszmarna, biedna jestem. Że jestem beztalenciem. I dzięki temu, teraz już wiem, że na tym świecie będzie lepiej beze mnie. Każdy wreszcie będzie żył bez ciężaru jakim jestem. Dziękuję.
Nieznany: Melanie
Nieznany: Co ty planujesz zrobić?
Nieznany: Nie wygłupiaj się
Ja: Nie wygłupiam. Kupiłam tabletki i zażyłam już większość. Tak dziwnie kręci mi się w głowie.
Nieznany: Melanie
Nieznany: Musisz je natychmiast wyrzygać
Nieznany: Nie mieszaj z alkoholem
Nieznany: Nie bierz już więcej
Nieznany: Melanie?
Nieznany: Mel!
Nieznany: Dlaczego nie odbierasz?
Nieznany: Dzwoniłem do ciebie już 5 razy!
Nieznany: Melanie!
Nieznany: To ja Harry!
Nieznany: Przepraszam
Nieznany: To wszystko to miał być żart!
Nieznany: Bolało mnie, że byłaś zakochana w Brandonie
Nieznany: Melanie!
Nieznany: Co ja narobiłem
Nieznany: Boże
Nieznany: Brandon nigdy nie mówił o tobie w szatni
Nieznany: Wymyśliłem to
Nieznany: Wymyśliłem wszystko co pisałem
Nieznany: Nikt tak o tobie nie myśli i nie pisze
Nieznany: Ja też nie
Nieznany: Melanie odbierz błagam
Nieznany: Melanie....

a gdy odłożył telefon, zorientował się, że jest już za późno.